<p>„Stanik i majtki ściągam na koniec, gdy podchodzę do okna, aby je zasłonić. Odwlekam ten moment, czasami czeszę włosy, czasami zmywam makijaż. Lubię to, że on tam jest, zdarza się, że to dla niego nie zsuwam szpilek do ostatniej chwili. Gdy mam zły dzień, myślę, jak tym razem to zrobić. Czy zostawić pończochy, czy się wykąpać i pokremować, czy dojść tylko do momentu, gdy opada stanik? Wyobrażam sobie, że on pracuje i też o tym myśli, że czeka na wieczór, ciekawy, co mu pokażę i jak to zrobię. Trzymam zasłonę w rękach, jest niczym kotara w teatrze. Zasłaniam ją, jestem podniecona do bólu, ale nie chcę nic z tym zrobić. Chcę je zachować, podniecenie, chcę się nim dręczyć."</p> <p>Jest ona, jest on i są dwa okna. Przedstawienie, które robi dla nieznajomego co wieczór, jest jak rytuał. Dla niej to swoiste katharsis, coś, co pozwala oczyścić ciało, umysł, ale czym to jest dla niego? I kim jest tajemniczy mężczyzna, który stoi nieruchomo w półcieniu? Co się stanie, jeżeli ta dwójka się spotka? I czy takie spotkanie ma rację bytu? W końcu każdy ma swoje tajemnice...</p>
Legimi.pl
<p><strong>Nie jest trudno Wenecję zobaczyć, ale żeby ją zrozumieć, trzeba doskonałego przewodnika.</strong><br /> <br /> Wenecja jest jednym z miast, które powinno się odwiedzić chociaż raz w życiu. I w którym nie sposób się nie zgubić. Przy pierwszym kontakcie szokuje tłumami i zaduchem. Ale to tylko jedna z jej twarzy. Drugą, tę znaną nielicznym, pokazuje nam Fabiola Faliero. Wenecjanka od pokoleń, dziedziczka znanego rodu, zakochana w swoim mieście przewodniczka wycieczek. Dzięki niej magiczne labirynty wąskich uliczek staną się przyjazne, historia miasta zrozumiała, a zapach potraw niemal wyczuwalny. Ucichnie wrzawa, mosty opustoszeją, a kamienice, skąpane w mroku rozjaśnionym nielicznymi latarenkami, odzyskają swój czar. Wenecja stanie się miastem miłości.<br /> Kanałami, przecinającymi całą wyspę, dotrzemy aż do stoczni Squero di San Trovaso, należącej od stuleci do rodziny Faliero. Czy to miejsce odpowiednie dla młodej dziewczyny? Najlepsze! Zwłaszcza, jeśli ta chce zostać pierwszą w dziejach gondolierką. To odważne marzenie w mieście, w którym zwyczaje są święte.<br /> Buon viaggio!<br /> <br /> <em>Przeszłam przez niewielki kamienny most i kilka kroków dalej znalazłam się na skrzyżowaniu uliczek. Chwilę później przemierzałam dziarskim krokiem szeroką, cichą uliczkę, po której obu stronach piętrzyły się jedynie budynki mieszkalne. Mijałam domy, których okna zdobiły drewniane okiennice – nierzadko zamknięte. Na elewacjach dostrzegłam odpadający tynk, wysmarowane sprejem graffiti, a także tabliczkę z nazwą uliczki, która, niegdyś śnieżnobiała z czarnym napisem, teraz była w opłakanym stanie. Na horyzoncie pojawił się kolejny kamienny most. Uśmiechnęłam się pod nosem, widząc, że ścieżka po drugiej jego stronie jest całkowicie opustoszała. Taką Wenecję kochałam. Pustą, swojską, z cieniem dawnych lat.<br /> Wraz ze mną przechadzały się po niej duchy przeszłości.</em></p>
Legimi.pl
<p>Co się stanie, gdy przyszłość wymknie ci się spod kontroli?</p> <p>Zło potrafi przybierać najróżniejsze formy. Jego źródłem może być inżynieria genetyczna wykorzystywana do nielegalnego wspomagania ludzkiego organizmu. Podobnie jak symbioza człowieka z larwalną formą obcych. Ci, którzy po śmierci wstali z grobów, również nie zwiastują niczego dobrego... Czy znajdzie się ktoś, kto stawi czoła tym wszystkim zagrożeniom? Czy walka w obliczu przeważających sił wroga ma sens? Czy istnieje jakakolwiek nadzieja dla ludzkości? Odpowiedzi szukajcie w tych trzech niezwykłych historiach o facetach, którzy się nie poddali i mimo przeciwności losu mieli odwagę, by popłynąć pod prąd.</p> <p>„Kiedy amok przeminął, stałem rozebrany do pasa, ociekając krwią. Część była moja – ze świeżo wykonanej dziary niemrawo sączyło się kilka cienkich strużek. Ale większość czerwonej, lepkiej mazi pochodziła z dwóch ciał, które leżały nieruchomo u mych stóp. Oba były zmasakrowane. Nie ulegało wątpliwości, że jakakolwiek akcja reanimacyjna z góry skazana byłaby na porażkę. Zresztą nie było nikogo, kto by się jej podjął. Z pewnością nie zrobiłbym tego ja. Nie po to zabijałem, żeby przywracać do życia. Gnojek, który pozbawił mnie rodziny, dostał za swoje, ale to nie było wyrównanie rachunków. Jego śmierć usatysfakcjonowała mnie tylko częściowo. To był dopiero pierwszy, malutki krok. Takie zaledwie otwarcie rachunku, który miałem do wyrównania z hybrydami. Tamtego dnia narodził się drapieżnik. Witold Czarnecki. Czarny. Ja."</p>
Legimi.pl
<p>"Zorientowała się, że jadą w zupełnie innym kierunku, jednak nie miała odwagi zapytać. Budził w niej dystans i nie chciała psuć tego mistycznego momentu. Była też szalenie ciekawa, co się wydarzy. Niedługo później wjechali w jakąś leśną ścieżkę, po czym zaparkował samochód. Zgasił silnik i jeszcze przez chwilę trzymał dłonie na kierownicy. Stukał palcami i patrzył w przestrzeń, nad czymś się zastanawiając. Jak zahipnotyzowana przyglądała się żyłom na powierzchni dłoni. Wstrzymała oddech na chwilę, gdy wyjął klucze ze stacyjki i wysiadł. Stał odwrócony tyłem. Trochę niepewnie wysiadła z auta. Zamknęła cicho drzwi, chcąc ukryć swoją obecność. Stała nieruchomo i czekała. Ksiądz Zbigniew obszedł samochód i stanął naprzeciw niej. Nogi Marty ugięły się w kolanach, gdy na niego spojrzała. Miał na sobie koloratkę. Nie mogła sobie przypomnieć, czy miał ją już wcześniej ubraną, gdy wsiadała do samochodu. Dla kobiety widok ten stanowił pewien powrót do przeszłości i otwarcie przyszłości. Jakby zatoczyła ogromne koło na widnokręgu swojego życia. Oparła się o drzwi samochodu, niemal przyklejając się do nich plecami. Napięcie między nimi można było ciąć nożem."</p> <p>Młoda studentka spotyka na swej drodze enigmatycznego duchownego - mężczyznę, o którym śniła zanim jeszcze go poznała. Wchodzą w specyficzny, burzliwy i pełen wyzwań układ na skraju bólu i przyjemności. Dokąd ich doprowadzi?</p>
Legimi.pl
<div><strong>Co się stanie, gdy przyszłość wymknie ci się spod kontroli?</strong><br /> <br /> Zło potrafi przybierać najróżniejsze formy. Jego źródłem może być inżynieria genetyczna wykorzystywana do nielegalnego wspomagania ludzkiego organizmu. Podobnie jak symbioza człowieka z larwalną formą obcych. Ci, którzy po śmierci wstali z grobów, również nie zwiastują niczego dobrego... Czy znajdzie się ktoś, kto stawi czoła tym wszystkim zagrożeniom? Czy walka w obliczu przeważających sił wroga ma sens? Czy istnieje jakakolwiek nadzieja dla ludzkości? Odpowiedzi szukajcie w tych trzech niezwykłych historiach o facetach, którzy się nie poddali i mimo przeciwności losu mieli odwagę, by popłynąć pod prąd. <br /> <br /> <em>Kiedy amok przeminął, stałem rozebrany do pasa, ociekając krwią. Część była moja – ze świeżo wykonanej dziary niemrawo sączyło się kilka cienkich strużek. Ale większość czerwonej, lepkiej mazi pochodziła z dwóch ciał, które leżały nieruchomo u mych stóp. Oba były zmasakrowane. Nie ulegało wątpliwości, że jakakolwiek akcja reanimacyjna z góry skazana byłaby na porażkę. Zresztą nie było nikogo, kto by się jej podjął. Z pewnością nie zrobiłbym tego ja. Nie po to zabijałem, żeby przywracać do życia. Gnojek, który pozbawił mnie rodziny, dostał za swoje, ale to nie było wyrównanie rachunków. Jego śmierć usatysfakcjonowała mnie tylko częściowo. To był dopiero pierwszy, malutki krok. Takie zaledwie otwarcie rachunku, który miałem do wyrównania z hybrydami. Tamtego dnia narodził się drapieżnik. Witold Czarnecki. Czarny. Ja.</em></div> <p> </p>
Legimi.pl
<p>Położony na krańcu świata Instytut Północny jest otoczony rozległym obszarem wiecznego śniegu i lodu. Niegdyś był dobrze prosperującym ośrodkiem badawczym, lecz wskutek bliżej nieokreślonego incydentu jego działalność została nagle zawieszona, a zespoły naukowe ewakuowano. Teraz stanowi dom dla trojga nadzorców i jedynego pozostałego na miejscu badacza, który stara się zgłębić uczucie zimna.<br />Misja jest prosta: doglądać wnętrz, wykonywać codzienne zadania i utrzymywać gmach w dobrym stanie na wypadek wznowienia badań. Nie wolno im tylko dotykać termostatu ani pod żadnym pozorem wychodzić na zewnątrz.<br />Pewnego dnia dostrzegają tajemniczy obiekt, który pojawił się w śniegu. Są nim wręcz zahipnotyzowani. Nie umieją dokładnie określić jego kształtu ani koloru, ani nawet tego, czy się porusza, czy tkwi nieruchomo. Wiedzą jedynie, że tam jest. Chyba.<br />Skonsternowani walczą o zapanowanie nad własną psychiką, podczas gdy to coś w śniegu igra z nimi, torpeduje ich pracę i każe podać w wątpliwość wszelkie wyobrażenia o tym, co dotąd uważali za normalne.<br /><br />Ironicznie zabawna powieść prowokująca do myślenia, pełna absurdalnego humoru rodem z Monty Pythona.</p>
Legimi.pl
<p class="paragraph">Gdy wspaniały diament ze skarbu Kaszgaru trafia do Europy — rozbudza w każdym, w czyje ręce trafi, niezwykłe namiętności. Kradzież klejnotu pociąga za sobą szereg perypetii: bójki, szarpaniny i szaleńcze pogonie po Londynie i Paryżu, a także jeden rozwód i dwa śluby. Ale kto ostatecznie zawładnie bajecznie cennym klejnotem?</p><p class="paragraph">Zamieszani w tę istną awanturę arabską (podtytuł opowiadania brzmi <em class="book-title">Opowieść arabska</em>) są pewien gburowaty generał i jego osobisty sekretarz, porywczy eks-dyktator i spokojny urzędnik bankowy, badający dzieła Ojców Kościoła duchowny oraz niezwykle skromny książę. Diament Radży jest niczym mityczne jabłko bogini niezgody — zrywa sentymenty i więzy rodzinne, każe porzucić studia naukowe i religijne, najszlachetniejszych ludzi wystawia na moralną próbę. Zawładnąć nim i spieniężyć oznacza beztroskie życie dla właściciela fortuny i kilku pokoleń jego potomków. Klejnot fascynuje nie tylko zainteresowanych jego posiadaniem, ale także tych, którzy zetkną się z nim przypadkowo: sam jego widok hipnotyzuje:</p><p class="paragraph"> „Wyjął chusteczkę z kieszeni. Było w niej zawinięte safianowe pudełeczko z ozdobami i klamerkami ze złota. Za naciskiem sprężynki Francis otworzył je i ku przerażeniu swemu ujrzał monstrualnej wielkości diament, który rzucał oślepiające blaski. Wszystko to było tak niezrozumiałe, wartość kamienia tak olbrzymia, że Francis siedział, patrząc nieruchomo w otwarte pudełeczko, bez ruchu, bez świadomości, jak człowiek, który pod nagłym ciosem zidiociał”.</p><p class="paragraph"><em class="book-title">Diament radży</em> to opowiadanie klasyka brytyjskiej prozy Roberta Luisa Stevensona, autora m.in. powieści przygodowych (<em class="book-title">Porwany za młodu</em>, <em class="book-title">Wyspa skarbów</em>) i pomniejszych fabuł (jak <em class="book-title">Doktor Jekyll i pan Hyde</em>), które na stałe weszły do kanonu literatury europejskiej.</p><p class="paragraph">Książka <em class="book-title">Diament radży</em> Roberta Louisa Stevensona dostępna jest jako e-book (EPUB i Mobi Kindle) oraz plik PDF.</p><p>Książkę polecają <a href="https://wolnelektury.pl">Wolne Lektury</a> — najpopularniejsza biblioteka on-line.</p><p><a href="https://wolnelektury.pl/katalog/autor/robert-louis-stevenson/">Robert Louis Stevenson</a><br><a href="https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/stevenson-diament-radzy/">Diament radży</a><br>tłum. Bertold Merwin<br>Epoka: <a href="https://wolnelektury.pl/katalog/epoka/pozytywizm/">Pozytywizm</a> Rodzaj: <a href="https://wolnelektury.pl/katalog/rodzaj/epika/">Epika</a> Gatunek: <a href="https://wolnelektury.pl/katalog/gatunek/opowiadanie/">opowiadanie</a></p>
Legimi.pl
<p>Magiczna baśń opowiadająca o przygodach trójki dzieci, które mieszkają w krainie zwanej Kapadoclandią. Zazwyczaj nudne w tym regionie wakacje niespodziewanie zamieniają się w niezapomniane dni, pełne zaskakujących sytuacji…</p> <p>Kiedy Tami zamierzyła się trzeci raz, posypał się piasek i większe kawałki kamienia, aż wreszcie wypadł spory kawał ściany. Dziewczynka, zadowolona i trochę przestraszona, kucnęła i przybliżyła twarz do otworu. Poczuła powiew chłodniejszego powietrza. To, co ujrzała, sprawiło, że na chwilę wstrzymała oddech. Jej oczom ukazała się wielka, przestronna grota. Było w niej bardzo jasno. „Grooota… jaaskiiinia… odkryłam grotę” – pomyślała dziewczynka. Jej policzki płonęły. Tami siedziała nieruchomo z nosem w otworze ściany. Wodziła wzrokiem w prawo, w lewo, w górę i w dół. Nie była w stanie myśleć o niczym innym. Siedziała przez chwilę, nagle przyszła jej do głowy myśl: „To na pewno zaczarowana grota. Na pewno!”. Przeszedł ją dreszcz.</p> <p>Przekonajcie się sami, co kryją podziemia Kapadoclandii!</p> <p>Renata Klamerus – autorka serii książek dla dzieci pod tytułem „Tami z Krainy Pięknych Koni”.</p>
Legimi.pl