Model: LUSSI Tkanina: QUELLE 01 boucle/baranek Kolor: Biały Wymiary: Wysokość: 98 cm Szerokość: 255 cm Głębokość siedziska: 108 cm Nogi: ślizgi 3,5 cm Powierzchnia spania: 148x200 cm Tolerancja wymiarów ± 2 cm Wykonanie: Komfortowa sofa z funkcją spania Pikowane oparcie, siedzisko i mięciutkie poduchy (w komplecie) Funkcja spania wyposażona w sprawny automat DL Praktyczny pojemnik na pościel Zgrabna i stabilna konstrukcja z płyty meblowej oraz drewna Siedzisko wypełnione sprężynami typu bonell Łatwy i szybki montaż - boki sofy mocowane "na szyny" Produkt nowy, fabrycznie zapakowany, do samodzielnego montażu Gwarancja 2 lata dla klientów będących konsumentami Ważne: Produkt tworzony pod indywidualne zamówienie klienta. W razie wątpliwości doradzamy zamówienie darmowej próbki materiału >> sklep@meblemwm.pl lub telefonicznie poprzez nasza infolinię. Przytulna sofa LUSSI w białej tkaninie barankowej QUELLE 01 – funkcja spania, pojemnik na pościeli Śnieżnobiała, przytulna sofa LUSSI to miejsce, na którym odpoczniesz! Trzyosobowe siedzisko otulone barankową tkaniną Quelle to wygoda podczas odprężenia ze znajomymi. Pikowana strukturalna powierzchnia siedziska pozwala na pełen relaks, rozprostowanie nóg czy urządzenie sobie niemałej drzemki. Sprawny automat DL ułatwia rozkładanie siedziska, po czym również zyskujesz dostęp do przestronnego pojemnika na pościel. Siedzisko wykonane w systemie sprężyn bonellowych oraz pianki zapewnia niezwykły komfort, który docenisz. To właśnie dzięki zastosowaniu najwyższej jakości materiałów, sofa LUSSI doskonale nadaje się do spania, a jej poduchy oparciowe tworzą solidne podparcie dla pleców. Dodatkową wygodę zapewniają proste podłokietniki, na których nie tylko odprężysz swoje ramiona, ale również podeprzesz ręce podczas czytania książki lub świetnie spełnią one rolę półki na pilot czy telefon. Klasyczna biel tkaniny Quelle 01 będzie pasować do każdego wnętrza, dzięki czemu szybko dopasujesz sofę do swojej przestrzeni. Tkanina wyróżnia się unikalną strukturą przypominającą futerko baranka, która nadaje charakterystycznego wyglądu i dodaje przestrzeni przytulności.
meblemwm.pl
Model: LUSSI Kolor: Personalizowana tkanina i kolor Wymiary: Wysokość: 98 cm Szerokość: 255 cm Głębokość siedziska: 108 cm Nogi: ślizgi 3,5 cm Powierzchnia spania: 148x200 cm Tolerancja wymiarów ± 2 cm Wykonanie: Komfortowa sofa z funkcją spania Pikowane oparcie, siedzisko i mięciutkie poduchy (w komplecie) Funkcja spania wyposażona w sprawny automat DL Praktyczny pojemnik na pościel Zgrabna i stabilna konstrukcja z płyty meblowej oraz drewna Siedzisko wypełnione sprężynami typu bonell Łatwy i szybki montaż - boki sofy mocowane "na szyny" Produkt nowy, fabrycznie zapakowany, do samodzielnego montażu Gwarancja 2 lata dla klientów będących konsumentami Ważne: Produkt tworzony pod indywidualne zamówienie klienta. Tkaniną standardową jest tkanina KRONOS. W przypadku wybrania innego koloru, tkaniny lub zmiany wariantów domyślnych nie ma możliwości zwrotu produktu. W razie wątpliwości doradzamy zamówienie darmowej próbki materiału >> sklep@meblemwm.pl lub telefonicznie poprzez nasza infolinię. Pikowana sofa z funkcją spania i poduszkami LUSSI – sprawdź ten komfort! Przepiękna, komfortowa sofa LUSSI to mebel, który prezentuje się obłędnie, a wygoda – musisz sam/a spróbować! Pikowane siedzisko, grubiutkie poduchy oparciowe, które zresztą znajdziesz w zestawie i siedzisko wypełnione sprężynami typu bonell zapewniają niezwykłą wygodę, nie odkształcają się, ponieważ są bardzo elastyczne i sprężyste. Atutem sofy LUSSI jest funkcja spania wyposażona w sprawny automat DL, który pozwoli jednym ruchem przemienić sofę w komfortowe miejsce do spania. W swoim wnętrzu skrywa również głęboki pojemnik na pościel czy inne tekstylia. Zgrabna i stabilna konstrukcja z płyty meblowej oraz drewna jest odporna na uszkodzenia, a dodatkowo wsparta niewielkimi stopkami. Montaż sofy odbywa się za pomocą szyn, dzięki czemu jest szybki i nieskomplikowany. Jej prosty i nowoczesny design odmieni Twoją przestrzeń, sprawiając, że zakochasz się w nim na nowo!
meblemwm.pl
Joseph Roth mieszkał i pracował w hotelach, które kochał i na które cierpiał. Widzę go w dworcowych poczekalniach, w pociągach, w melancholijnych pejzażach. Bagażowy pakuje na wózek cale jego życie. „Żółta poświata fotografii”. Powroty do czegoś, czego już nie ma, a może w ogóle nie było. Fotograficzne atelier. Fotograf w czarnym garniturze. A może tylko grabarz o woskowej twarzy. Lalki, peruki, utracone piękno. Czasem widoki z okna. Niby nie dzieje się nic. Ktoś gra w domino. „Na trzecim piętrze mieszka gramofon. Żywe stworzenie, które wykrzykuje radość i smutek na podwórze”. Na ulicy ruch: pies, piłka, żebrak. Apatia kolejek miejskich. Szyny. Druty. Spowite dymem miasta. „Gorycz metropolii”. Porzucone zdjęcia. Uśmiech zatrzymany w biegu. Retusz umykającego czasu. W tych felietonach-wierszach – Autor żegluje po miejscach pozornie błahych, nic nie znaczących. I znaczących tyle, ile nasze życie i śmierć. Wie, że nie ma miejsc stałych. Jest zawsze jakaś podróż, czyjaś twarz, pan w „szarym flauszowym kapeluszu”, młody Fritz z matką, blondynka w oknie, aukcja berlińskiego panoptikum. „Wszystko się rozsypało”. Woskowe życie się stopiło…(ze wstępu Ewy Lipskiej)
poczytaj.pl
Martin Vrána dorasta na ostrawskim blokowisku w ponurych czasach realnego socjalizmu, nowa rzeczywistość lat dziewięćdziesiątych okazuje się jednak niewiele radośniejsza... Kto nam kazał tu żyć Tu, wśród krzaków, których ogołocone gałęzie przyodziały się teraz w strzępy plastikowych worków. Tu, gdzie płaty żelaza kruszą się od rdzy, gdzie żelazo jest zmęczone, barierka wygięta, szyny puste, domy zamknięte, okna mętne i brudne od nieprzyjaznych spojrzeń i ciągłego gapienia się na niskie niebo, z którego sączy się paskudna marcowa mżawka. Martina i innych bohaterów książki Którędy szedł anioł spotykamy w przełomowych dla nich momentach, kiedy wszystko, naczym opierali swoje dotychczasowe życie, nagle zostaje podane w wątpliwość. Bohaterowie powieści, zwyczajni ludzie, nierzadko ciężko doświadczeni przez los, zabierają nas w świat pełen surowego piękna, melancholijnych i ciemnych, jakby wiecznie przyprószonych sadzą obrazów górniczego miasta. Świat przerażający i pusty, a jednak - zdaje się mówić Balabán - stworzony po to, by się w nim zadomowić. Mimo wszystko. Którędy szedł anioł to trzecia książka Jana Balabána w Polsce, poprzednie Wakacje/ Możliwe, że odchodzimy (2011, Afera) i Zapytaj taty (2013, Książkowe Klimaty) zyskały uznanie czytelników i krytyki.
poczytaj.pl
Dworzec. Ktoś przeraźliwie krzyczy. Jacyś ludzie o twarzach upiorów chwytają moje rodzeństwo i wrzucają do bydlęcych wagonów. Na peronie leży w kałuży krwi noworodek. Malutka dziewczynka, córeczka naszych sąsiadów. Wszystko płonie. Z głośników słychać przeraźliwe słowa: „Stacja Sybir”. Uderza we mnie tłum ludzkich szkieletów. Spadam na szyny. Pragnę uciec przed pędzącym pociągiem, który jest coraz bliżej i bliżej. Ciało odmawia posłuszeństwa. Paraliżuje mnie strach. Gwizd maszyny wyrywa mnie ze snu. Jeszcze słyszę wycie ludzi i pociągu, jeszcze widzę krew i twarze demonów. Wracam z piekła, które wciąż żyje w moich snach. Mówię sobie: Już dobrze, to tylko sen, zły sen. Znów zasypiam, śnię głód, którego „tam” doświadczyłam. Budzi mnie mój własny krzyk. Już nie zasnę tej nocy. Będę do świtu palić światło, będę czytać, będę się modlić. Będę złościć się na samą siebie, że po sześćdziesięciu latach wciąż boję się ciemności. Dlaczego nie potrafię otrząsnąć się z przeszłości Tak rozpoczyna się historia Heni, która pewnej zimowej soboty 1940 roku została brutalnie wyrwana z domu i z dziewczęcych marzeń o pięknym życiu. Ludzie o twarzach upiorów przepędzili ją przez kolejne stacje życia, coraz dalej i dalej od rodzinnych stron, a potem i od tych, których kochała.
poczytaj.pl
<p style="margin: 15px 0px; color: #777777; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px; background-color: #f7f7f9;"><span style="font-family: arial, helvetica, sans-serif; font-size: medium;">Martin Vrána dorasta na ostrawskim blokowisku w ponurych czasach realnego socjalizmu, nowa rzeczywistość lat dziewięćdziesi<span style="line-height: 1.3em;">ątych okazuje się jednak niewiele radośniejsza...</span></span></p> <p style="margin: 15px 0px; color: #777777; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px; background-color: #f7f7f9;"><span style="font-family: arial, helvetica, sans-serif; font-size: medium;"><em style="color: #555555;"><span style="line-height: 1.3em;">Kto nam kazał tu żyć? Tu, wśród krzaków, których ogołocone gałęzie przyodziały się teraz w strzępy plastikowych worków. Tu, gdzie płaty metalu krusz</span><span style="line-height: 1.3em;">ą się od rdzy, gdzie żelazo jest zmęczone, barierka wygięta, szyny puste, domy zamknięte, okna mętne i brudne od nieprzyjaznych spojrzeń i ci</span><span style="line-height: 1.3em;">ągłego gapienia się na niskie niebo, z którego s</span><span style="line-height: 1.3em;">ączy się paskudna marcowa mżawka.</span></em></span></p> <p style="margin: 15px 0px; color: #777777; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px; background-color: #f7f7f9;"><span style="font-family: arial, helvetica, sans-serif; font-size: medium;"><span style="line-height: 1.3em;">Martina i innych bohaterów</span><span style="line-height: 1.3em;"> ksi</span><span style="line-height: 1.3em;">ążki Którędy szedł anioł spotykamy w przełomowych dla nich momentach, kiedy wszystko, na czym opierali swoje dotychczasowe życie, nagle zostaje podane w w</span><span style="line-height: 1.3em;">ątpliwość.</span></span></p> <p style="margin: 15px 0px; color: #777777; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px; background-color: #f7f7f9;"><span style="font-family: arial, helvetica, sans-serif; font-size: medium;"><span style="line-height: 1.3em;">Bohaterowie powieści, zwyczajni ludzie, nierzadko ciężko doświadczeni przez los, zabieraj</span><span style="line-height: 1.3em;">ą nas w świat pełen surowego piękna, melancholijnych i ciemnych, jakby wiecznie przyprószonych sadz</span><span style="line-height: 1.3em;">ą obrazów górniczego miasta. Świat przerażaj</span><span style="line-height: 1.3em;">ący i pusty, a jednak - zdaje się mówić Balabán - stworzony po to, by się w nim zadomowić. Mimo wszystko.</span></span></p> <p style="margin: 15px 0px; color: #777777; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px; background-color: #f7f7f9;"><span style="font-family: arial, helvetica, sans-serif; font-size: medium;"><span style="color: #000000;"><em style="color: #555555;">Którędy </em></span><span style="color: #000000;"><em style="color: #555555;">szedł </em>...
Legimi.pl
<p><span style="color: #0d0d0d; font-family: Roboto, Noto, sans-serif; font-size: 15px; white-space: pre-wrap; background-color: #ffffff;">Kiedy zamknięta pętlica kolejowa między Orszawą a Byliczem znika z mapy codziennego ruchu, wydaje się, że nic już nie może się tam wydarzyć. A jednak... W miejsce pozornie martwe powraca stary konduktor, Szymon Wawera – inwalida, marzyciel, strażnik wspomnień. Choć nikt nie rozumie jego wyboru, on wie, że linia nadal żyje — szyny szeptają, przestrzeń pamięta.</span></p> <p><span style="color: #0d0d0d; font-family: Roboto, Noto, sans-serif; font-size: 15px; white-space: pre-wrap; background-color: #ffffff;">W tej nastrojowej i przejmującej balladzie kolejowej, Stefan Grabiński – mistrz polskiej grozy i ojciec „kolejowego weird fiction” – snuje opowieść o tęsknocie, poświęceniu i granicy między rzeczywistością a metafizycznym snem. Czy istnieją miejsca, które nie pozwalają o sobie zapomnieć?</span></p>
Legimi.pl
<p>Kiedy zamknięta pętlica kolejowa między Orszawą a Byliczem znika z mapy codziennego ruchu, wydaje się, że nic już nie może się tam wydarzyć. A jednak... W miejsce pozornie martwe powraca stary konduktor, Szymon Wawera – inwalida, marzyciel, strażnik wspomnień. Choć nikt nie rozumie jego wyboru, on wie, że linia nadal żyje — szyny szeptają, przestrzeń pamięta.</p> <p> </p> <p>W tej nastrojowej i przejmującej balladzie kolejowej, Stefan Grabiński – mistrz polskiej grozy i ojciec „kolejowego weird fiction” – snuje opowieść o tęsknocie, poświęceniu i granicy między rzeczywistością a metafizycznym snem. Czy istnieją miejsca, które nie pozwalają o sobie zapomnieć?</p>
Legimi.pl